wtorek, 29 września 2015

piękne rzeczy

odkąd mam własne cztery kąty to powoli, ale konsekwentnie je dopieszczam. zapewne zajmie mi to jeszcze dłuższą chwilę, zanim pozbędę się wszystkich kartonów, krzeseł z różnych parafii i postudenckich, poakademikowych pozostałości. tak czy siak - inspiruję się skandynawią, uwielbiam kupować urocze dodatki do domu i widzieć jak z miesiąca na miesiąc jest u mnie coraz przytulniej, coraz bardziej domowo.

środa, 23 września 2015

jesieni słodka, jesieni złota

przyszła kalendarzowa jesień i z tej okazji postanowiłam dołączyć do wszystkich tych, którzy powyciągali ze swoich pawlaczy ciepłe kurtki i ocieplane skarpety. czas schować się pod kocyk, który wszystko rozumie, pogasić górne światła i odkurzyć nieużywane latem herbaty z całego świata.

sobota, 19 września 2015

wrześniowa cisza po burzy


nie wiem, co mogę napisać o minionym tygodniu? może to, że kupiłam parę klimatycznych rzeczy do domu, albo że po roku przerwy w końcu wybrałam się na zumbę i jadłam najlepszy bulion rybny ever? a może to, że dalej się boję wsiąść za kółko, że nie korzystałam z boskiej pogody i że najadłam się stresu z kaśkiem za to całe pół roku? no bo tak właśnie niestety było.

wtorek, 15 września 2015

pół roku i siedem kilo szczęścia

powtarzam się i będę się powtarzać! te 6 miesięcy minęło jak jeden dzień. bardzo długi dzień, pełen skrajnych emocji, zmieniania pieluch i moich nieudanych starań o powrót do dawnej świetności.


piątek, 11 września 2015

wczesna jesień

kaśka dzisiaj tak darła ryja, że po prostu opadłam z sił. to jak z bólem zęba, leżysz, puchniesz, cierpisz, czekasz, aż przejdzie i nastanie błoga cisza. i pustka. młoda darła się leżąc na podłodze, jedząc obiad, jedząc deser, na spacerze, przed kąpielą, po i w trakcie. skąd ryk na spacerze to wiadomo - czapka wróciła do łask, ale cała reszta? i skąd jeszcze jakakolwiek iskierka cierpliwości we mnie? tego chyba nawet najstarsi indianie nie wiedzą.



poniedziałek, 7 września 2015

o wyzwaniach u schyłku lata

halo halo, słońce, gdzie żeś uciekło? na zewnątrz ciężko cię znaleźć, jedyne co mi zatem pozostaje to szukać cię w mym mieszkaniu. tak więc ubieram kaśkę na różowo, smaruję nogi olejkiem do opalania (wszak całe opakowanie mi zostało, niby kto to zużyje?), a zamiast rozgrzewającej kawki ostatni raz chlapnę sobie mrożoną. jedyną osobą, która sie cieszy z pogody, jest mój mąż, który twierdzi, że upalnego lata wystaczy mu na następne pięć lat.


niedziela, 6 września 2015

jesień jak w mordę strzelił

niektórzy całe życie nie wychylają się i nic nie zmieniają. siedzą ciągle w swoich ciasnych mieszkaniach i oglądają odmóżdżające programy.
niektórzy tkwią w martwych punktach i czarnych dziurach i czasem mam wrażenie, że wszystkich innych chcą w nie wciągnąć razem ze sobą.
niektórzy lubią ryzyko, życie wyciskają jak cytrynę i wynajdują coraz to nowe zabawki, które trzeba wypróbować.
niektórzy źle wychodzą za mąż, wyrzekają się samych siebie, umartwiają się i stwarzają pozory.
niektórzy walczą z całym światem i ciągle próbują innym coś udowodnić.
niektórzy




środa, 2 września 2015

o bliskości przeplatanej jarzynami

nowy miesiąc to  zawsze nowe wyzwania. nie mówię tu tylko o sobie, ale w głównej mierze o kaśce. byście widzieli co ona wyprawia ! nadziwić i napatrzeć się nie mogę.
kładę ją na macie, leży sobie grzecznie na plecach i podgryza żyrafkę. pięć minut później jest pół metra dalej, na brzuchu, liże podłogę. jak żyć? a no chyba sprzątać częściej niż dotychczas.