poniedziałek, 26 października 2015

tribute to love

szczęście mnie nie poznało i tańczyło ze mną pisała pawlikowska-jasnorzewska. i tak się składa akurat, że mną tańczy już dwa lata. raz tango, a raz pogo, chociaż nie ma co ukrywać, tańce z introwertykiem to nie lada wyczyn, zwłaszcza, gdy kobieta nagminnie chce prowadzić.


sobota, 24 października 2015

poeuropejskie wspominki lat świetności

uwielbiam was.

każdą z osobna tak samo, każdą za co innego.
uważam że fakt, że los dał nam wszystkim nazwiska na litery r i s  umieścił w jednym wagoniku, to nie żaden przypadek! to czyste przeznaczenie, które musiało się wypełnić. dzisiaj choć tak inne jesteśmy od tamtych dziewczyn w spodniach z szerokimi nogawkami i z delikatnie wystającymi spod bluzek gołymi brzuchami; to zawsze, gdy jesteśmy razem mamy znowu po 20 lat i głupoty w głowie.

wtorek, 20 października 2015

gruszki na wierzbie

jeżeli chwalisz swoje dziecko, jakie jest słodkie i kochane, to spodziewaj się, że ten cały worek cukru przyjmiesz na nieprzytomną twarz w nocy i za dnia. w chwili obecnej jestem gotowa lecieć do urzędu i zmieniać jej imię z katarzyna na atencja, łobuz pospolity bądź też stękacz jadowity. i spróbujcie mnie zatrzymać. proszę, spróbujcie.

czwartek, 15 października 2015

kokosove love

zapach kokosowej główki i szarpanie za włosy, taki mój klasyk, budzik rozwalający zaspany mózg każdego ranka. walczę ile mogę o dodatkową minutę snu, ale wtedy młoda wyciąga cięższe działa w postaci drapania po twarzy, a jeśli to nie pomaga, budzi mnie nawalając własną, wcześniej wspomnianą, kokosową główką.

wtorek, 13 października 2015

dni takie długie

tej jesieni nie tylko noce są dłuższe. nasze dni weekendowe nie chcą się skończyć praktycznie. o 13 w sobotę mieliśmy zrobione wszystko, a w niedzielę byliśmy już po spacerze nad morzem (nawet kawkie spiliśmy) i resztę dnia trwoniliśmy, tak jak powinno się to robić w weekendy, jesienne zwłaszcza.

czwartek, 8 października 2015

fajny mamy klimat

bawi mnie jak jacek wraca do domu i pyta : a co to za iluminacje? i gasi po mnie zapomniane światła w całym mieszkaniu, zamyka drzwi i pootwierane szafki. nikt nie jest idealny w końcu. nie to, że się nie staram; robię to, czasami chyba aż za bardzo.
ciężko mieć wszystko w domu i w głowie poukładane i na swoim miejscu, no i robić rzeczy perfekcyjnie, do samego końca. czas pogodzić się chyba, że to przecież nie ja. nie jestem taka i nigdy nie będę.


poniedziałek, 5 października 2015

bye bye boobie !

mój stan umysłu oceniam na mierny. pęka mi głowa, nie mogę zebrać myśli i autentycznie nic nie wiem. cały dzień taki widok : dziecko ryczy, samo nie wie o co jej chodzi. w tle telewizor, a w nim masa odmóżdżających programów, które na codzień oglądam z otwartą gębą, a dzisiaj totalnie nie ogarniam.
dzisiaj totalnie nie ogarniam życia.