środa, 24 lutego 2016

w bałaganie myśli mych

ani śladu po moich porannych porządkach. ze żłobka wrócił naczelny bałaganiarz i znów nie wiem w co w ręce włożyć. ale to żadna nowość generalnie, bo ostatnio z niczym nie mogę zdążyć na czas. powtarzam te same czynności, do znudzenia. no, czasem z zadumy wyrwie mnie jakaś kasina zabawka targająca się na moje życie i zęby naturalnie.

wtorek, 16 lutego 2016

o mini szaleństwach panny kasi

ostatnie dni wszystkie jakieś zamglone, nic nie widać, nawet na wyciągnięcie ręki. dopiero dzisiaj jest jakoś bardziej rześko, niebo prawie jak na mazurach. mogę w końcu nabrać powietrza i oddychać. pełną piersią.

środa, 10 lutego 2016

dobry luty

bałagan, który mam ostatnio w swojej głowie, przekłada się nie tylko na zamieszanie w moim życiu, ale też w mieszkaniu, które woła o pomstę do nieba. przez ostatnie 10 dni tyle się działo, że chyba sama tego do końca nie ogarniam.

poniedziałek, 1 lutego 2016

pożegnanie zimy

ostatni styczniowy weekend spędziliśmy w poznaniu. aura może przyjazna nie była, ale humory wyjątkowo nam dopisywały. trochę czasu nie byłam w stolicy wielkopolski, ale jak zawsze było intensywnie i bez rozczarowań. mam wrażenie, że w takie weekendy czas leci o wiele szybciej, niż na codzień, a ten na spanie ucieka niczym sprinter na krótkim dystansie.