poniedziałek, 1 lutego 2016

pożegnanie zimy

ostatni styczniowy weekend spędziliśmy w poznaniu. aura może przyjazna nie była, ale humory wyjątkowo nam dopisywały. trochę czasu nie byłam w stolicy wielkopolski, ale jak zawsze było intensywnie i bez rozczarowań. mam wrażenie, że w takie weekendy czas leci o wiele szybciej, niż na codzień, a ten na spanie ucieka niczym sprinter na krótkim dystansie.





kasia miała pierwszy raz okazję pobawić się z innymi, nieleżącymi dziećmi. śmiesznie było to obserwować. generalnie młoda miała swój świat i bardziej niż zabawą z innymi interesowały ją po prostu nowe zabawki. obserwowała wszystko uważnie, zachowując należny dystans. może gdyby chwilę dłużej z nimi posiedziała, poczułaby się bardziej pewnie, zobaczymy za jakiś czas.

w końcu rozebrałam choinkę. czas pochować świąteczne dekoracje i wprowadzić więcej wiosny w nasze mieszkanie. luty to zawsze dobry czas. przynosi obietnicę cieplejszych dni, więcej słońca i jakiegoś pozytywnego myślenia.w zeszłym roku wszak tak poczułam wiosnę, że tydzień odchorowywałam w łóżku w towarzystwie chorych zatok i pączków.

minęły dwa miesiące odkąd jestem na diecie. każdemu mogę ten sposób odchudzania polecić z ręką na sercu, schudłam prawie osiem kilo, czuję się świetnie. gdy widzę jak moja dietka wraz z ćwiczeniami przynosi bardzo dobre efekty. nie mogę się już zatrzymać. a jeszcze jak dorzucę do tego moje świeżo wyprostowane keratynowo włosy, czuję się jak świeża dwudziestka! miałam pewne obawy co do tego zabiegu, ale wszystkim gorąco polecam. (mimo smrodu było warto!) no, teraz to świat stoi przede mną otworem. takie tam, na koniec kilka skromnych zdań o samej sobie (haha).

dodatkowo kilka foteczek, relacja z weekendu. koniec stycznia w tym roku dla mnie równoznaczny z przywitaniem wiosny.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz