wtorek, 15 marca 2016

happy birthday my sunshine

15 marca dla mnie już nigdy nie będzie taki sam. to już dzień naznaczony, nie jakiś kolejny, bezcelowy, bezosobowy dzień z kawą lub bez. dla mnie to dzień pełen kolorów, mimo szarówy na zewnątrz. rok temu jeden mały dzidziuś zdecydował, że zostanę jego mamą. i choć wtedy, w tę brzydką niedzielę jeszcze tego nie wiedziałam, teraz już wiem, jak nieodwracalnie zmieniło się moje życie.

poniedziałek, 14 marca 2016

marcowe kwiatki

miał być balony, torcik ombre, fajerwerki i kukurydziane chrupki- czyli balet na sto szalet, ale życie czasem pisze zgoła inne scenariusze niż te, które sami zamierzaliśmy napisać. w sobotę dopadła kasia choroba, serce mi się kraja jak na nią patrzę.

wtorek, 8 marca 2016

colours of dublin

nie powiem, że nie miałam stresa przed wylotem. potrzebowałam wolnego, chwili wytchnienia, a z drugiej strony mimowolnie targały mną matczyne wyrzuty sumienia. nie jestem wszak klasyczną mamuśką, dla której nawet godzinna rozłąka z dzieckiem powoduje rozstrój żołądka, a później wrzody. ale nie można się pozbyć tak po prostu tego słodkiego cięzaru, który nosimy w sercu i w głowie. jesteśmy matkami i nie da się o tym zapomnieć. nie ma sensu nawet próbować. i nikt nie zrozumie, co mam na myśli, dopóki sam rodzicem nie zostanie.

poniedziałek, 7 marca 2016

nadrabiam zaległości

to, że mój blog świeci pustkami to tylko dobry znak, że w moim życiu brak czasu na nudę. ręce mam pełne roboty, a każdą wolną chwilę staram się spędzać rodzinnie, z kasią i cieszyć się chwilą, zapamiętać na jak najdłużej. dlatego przyjmij moje przeprosiny, kochany bloggerze i ty, kochany czytelniku, który nierzadko tu zaglądasz.